czwartek, 1 listopada 2012
700 tys. aplikacji w Google Play
Cieszą mnie takie informacje, zwłaszcza że gorliwie czekam aż firmie Apple powinie się noga. Otóż liczba aplikacji w naszym ukochanym Google Play sięgnęła 700 tysięcy, dzięki czemu prawie zrównała się ze sklepem App Store. Tylko czekać aż przeskoczymy Apple. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sporo aplikacji w obu sklepach to głupoty bądź aplikacje mówiące "Jesteś tu" (tutaj polecam obejrzeć filimk Ellen Degeneres mówiącej o złych apkach), ale z tej ilości można przecedzić naprawdę wartościowe aplikacje.
Rollercoaster Tycoon dla Androida
Pamiętacie serię Rollercoaster Tycoon? Jest to jedna z najważniejszych gier typu Tycoon, czyli budujemy wesołe miasteczko, razem ze wszystkimi atrakcjami, wliczając w to projektowanie najbardziej pokręconych kolejek górskich, biegnących wysoko nad ziemią lub głeboko pod nią. Gra na komputerach przynosiła ogromną frajdę (nieco zepsutą w wersji 3, która była trójwymiarowa) i zabierała mnóstwo wolnego czasu. Udana wersja mobilna może być zródłem ogromnego sukcesu firmy Atari, która poza tą ciekawą grą ekonomiczną planuje wydać na zielony system również Dungeons & Dragons: Warbands - bazującą na świecie Forgotten Realms strategię turową. Obie gry są zapowiadane na pierwszy kwartał przyszłego roku. Jeśli tak ma on właśnie wyglądać to będzie naprawdę ciekawie. Swoją drogą, bardzo podoba mi się trend wskrzeszania starych przebojów pecetowych na Androidzie - bardzo chętnie zobaczę inne stare (ale jare) gry z PC na Androidzie.
GTA Vice City na Androida!
Kto nie lubi GTA? Wśród graczy chyba niewiele jest takich osób. Każda część serii, nie licząc dwóch pierwszych, była małą rewolucją w grach typu TPP (Third Person Perspective). Możliwość wcielenia się w gangstera i robienia właściwie wszystkiego co nam się podoba w tętniącym życiem mieście przyciągnęła miliony graczy na całym świecie. 29 października minęło 10 lat od premiery gry, dlatego też aby to uczcić Rockstar Games, podobnie jak w zeszłym roku, chce nas uraczyć odświeżoną wersją GTA:VC na Androida (oraz iUrządzenia). Informacja jest bardzo dobra i jeśli konwersja będzie tak udana jak zeszłoroczne GTA III to czekają nas długie godziny ze smartfonem/tabletem w rękach. Data premiery nie jest jeszcze znana, ale jest pewne, że nastąpi to jeszcze w tym roku - mój typ to koniec listopada. Czekamy zatem.
Domena
Mili Państwo, uprzejmie informuję, że blog przestał być dostępny pod adresem www.luznydroid.pl, ponieważ "szanowne" home.pl zażyczyło sobie kosmiczną sumę za przedłużenie ważności domeny o rok. Nie lękajcie się jednak! Blog wciąż jest pod swoim dziewiczym adresem na blogspocie oraz na www.luznydroid.eu (pod tym drugim, dopóki znów nie dostanę kosmicznej faktury pro forma od home.pl).
czwartek, 27 września 2012
Z drugiej ręki: Samsung Galaxy S i9000
Przedstawiam wam pierwszy artykuł w serii Z drugiej ręki. Wkrótce pojawią się kolejne, także przy waszym udziale. Zapraszam do podsyłania swoich przeżyć z zielonymi smartfonami, które zostaną opublikowane w cyklu.
Samsung Galaxy S i9000
Samsung Galaxy S miał swoją rynkową premierę w czerwcu 2010 roku, czyli spory szmat czasu temu. W roku swojej premiery był urządzeniem ponadczasowym, jednym z pierwszych urządzeń z mocnym jak na ten rok procesorem (który na marginesie wciąż potrafi skopać tyłek tanim smartfonom z dolnej i średniej półki). Bardzo dobry wyświetlacz, aparat jak i sama konstrukcja (smukła i cienka - 9.9 mm) sprawiły, że i9000 sprzedał się w liczbie kilkunastu milionów egzemplarzy na całym świecie, a jego następcy sprzedają się również jak świeże bułeczki.
Co jednak sprawia, że Galaxy S wciąż jest jednym z najchętniej kupowanych urządzeń z drugiej ręki? Przede wszystkim genialny stosunek ceny do jakości - za niewygórowaną kwotę dostajemy sprzęt który działa płynnie, ładnie gra i buczy, robi dobre zdjęcia i filmy, a przede wszystkim ładnie się prezentuje.
Technikalia, czyli co znajdziemy w środku. Urządzenie pracuje na autorskim procesorze Samsunga - Hummingbird (który znajdziemy także m.in. w pierwszym tablecie Samsunga - P1000), o taktowaniu 1GHz. Jest to całkiem wydajny procesor, w wielu testach wygrywa z jednostkami o takim samym taktowaniu np. TI Omap, czy Qualcomm'ami. Dopełnieniem procesora jest układ graficzny PowerVR SGX 540, który jest w stanie wygenerować 20 milionów trójkątów na sekundę, czyli całkiem dużo. Do kompletu dostajemy 512mb RAMU, które, jak to u Samsunga (tak było w Omnii II, jest tak również w Galaxy Tabie 10.1), w części są wykorzystywane przez inne podzespoły jak moduł łączności, etc. Stąd do dyspozycji mamy przeciętnie 140-180 mb RAMU w trakcie codziennego użytkowania. A jak to wszystko przekłada się na laicki umysł zwykłego użytkownika? Brak zwieszek przy użytkowaniu, możliwość odpalenia większości aktualnych gier, czyli ogólnie wydajna praca. Do tego oczywiście mamy dostęp do praktycznie wszystkich opcji komunikacji ze światem, włączając 3G, HSDPA/HSUPA, WIFI b/g/n, Bluetooth 3.0 oraz GPS
Multimedia, czyli to co gra i buczy. Samsung Galaxy S jest wyposażony w przetwornik dźwięku ze wzmacniaczem Wolfson WM8994 DAC, co sprawia, że nadal jest to jeden z lepiej grających telefonów na rynku. Możemy także oczywiście posłuchać radia z RDS. Z kolei ekran SuperAMOLED o przyzwoitej (WVGA) rozdzielczości i wielkości 4 cali, daje nam możliwość komfortowego (jak na smartfon) przeglądania internetu, przeglądania zdjęć i filmów, które zrobimy pięciomegapikselowym aparatem. Jeśli już jesteśmy przy aparacie to ujawnię prawdopodobnie największą wadę Eski, mianowicie brak jakiejkolwiek diody doświetlającej. O ile w dzień, przy dobrym oświetleniu zdjęcia wychodzą bardzo ładnie, o tyle wraz z pogorszeniem warunków oświetleniowych, pogarsza się jakość zdjęć i filmów.
A może by tak coś zmodyfikować? Bardzo proszę. Możliwości modyfikacji jest mnóstwo i, mimo, że producent oficjalnie zakończył wsparcie dobre kilka miesięcy temu, niezależni developerzy wciąż działają, dzięki czemu możemy korzystać z najnowszych, w pełni działających romów na bazie Androida 4.0.4 czy 4.1. To właśnie łatwość modyfikacji sprawiła, że Samsung Galaxy S jest wciąż bardzo popularny wśród użytkowników lubujących się w modyfikacjach oprogramowania.
Bateria na zakończenie. Co z tą baterią? Otóż bateria w i9000 jest bardzo zacna. Ma 1500mAh pojemności i przy normalnym użytkowaniu wytrzymuje ok. 3 dni, ale można i więcej z niej wycisnąć - mój osobisty rekord to ponad 5 dni, a telefon wcale nie leżał na półce. Co więcej, można dokupić nieco większą baterię - 1650mAh - od bliźniaczego w zasadzie modelu Galaxy S+ co da nam kilka cennych godzin czuwania dodatkowo.
Wszystko ma swoje wady, zalety, niestety. Podsumowując, Samsung Galaxy S ma właściwie dwie istotne wady - brak flasha aparatu i zakończone wsparcie producenta, które w zasadzie nie jest do końca wadą dzięki ogromnemu wsparciu społeczności developerów. Można by silić się i wymienić jeszcze słabą jakość wykonania, która co rusz przewija się na forach, ale osobiście się z tym nie zgodzę. Telefon, owszem, jest wykonany z plastiku głównie, ale jak się nim nie rzuca po ścianach i użytkuje w sposób cywilizowany to raczej nic nie będzie trzeszczeć. Mówiąc o zaletach z kolei, nie można zapomnieć o bardzo dobrym ekranie, wydajnej baterii i możliwościach multimedialnych, a także wciąż bardzo dobrych podzespołach.
Cena przyzwoitych używanych egzemplarzy na najpopularniejszym portalu aukcyjnym waha się między 600 a 700. Można oczywiście kupić taniej (lub drożej) ale w tych widełkach mam na myśli egzemplarze sprzedawane w pełnym komplecie, w niezłym stanie i jak dobrze pójdzie, z gwarancją. Ktoś zapyta, czy nie lepiej kupić w tej cenie fabrycznie nowy smartfon? Odpowiem, że nie warto. Żaden z nowych smartfonów, pomijając dwa lub trzy wyjątki nie będzie lepszy. Kropka.
Ogłoszenie parafialne!! Chciałbyś napisać podobny tekst o swoich przeżyciach z jakimś smartfonem czy tabletem? Prześlij go do mnie, a być może (czyli prawie na pewno) pojawi się on w cyklu Z drugiej ręki! Zapraszam.
środa, 26 września 2012
Gdzie leży granica dobrego smaku w IT?
No właśnie, gdzie? Wydaje mi się, że Apple sukcesywnie tą granicę przesuwa przekraczając ją jedną nogą. Boje z Samsungiem, Iphone 5 porysowany out-of-the-box, a teraz jeszcze prikaz używania wyłącznie oryginalnych akcesoriów. Wyobraźcie sobie (to na razie domysł, ale bardzo prawdopodobny), że potrzebujecie do swojego iPhone'a ładowarkę samochodową. Zapewne większość kupiła by tańszy zamiennik. Ding, ding! Niedługo to może się zmienić i będziemy zmuszeni używać wyłącznie oryginalne akcesoria Apple, gdyż wariaci z Cupertino chcą akcesoria wyposażyć w chip, pozwalający zdeterminować czy podłączany kabel/ładowarka/cokolwiek jest oryginalne. Jeśli nie jest, to dupa. Nie zadziała. Jak w PRL'u jedyne słuszne. Apple idzie na dno. Nic nowego. Dobranoc.
sobota, 15 września 2012
Czytnik microSD Lego DIY
Jak wiadomo, Galaxy Tab 10.1 nie posiada gniazda kart pamięci. Oczywiście można zakupić firmowy zestaw akcesoriów rozszerzających funkcjonalność tabletu o czytnik kart SD i gniazdo USB OTG, jak również ich niefirmowe, tanie odpowiedniki. Trafiłem na blog, na którym człowiek wykonał czytnik kart microsd, zamknięty w klocku lego. Dlaczego mnie to tak zachwyciło? Ano dlatego, że całość jest baaaardzo kompaktowa i nie utrudnia korzystania z urządzenia w takim stopniu jak akcesoria, które można kupić.
Co jest potrzebne?
- lutownica (plus kalafonia i cyna z topnikiem grubości 1mm)
- dobry, ostry nóż (najlepiej sprawdza się wielofunkcyjny scyzoryk szwajcarski)
- papier ścierny, niezbyt gruby
- klej typu super glue
- mikroczytnik kart microSD
- kupna przejściówka na USB OTG
Nie będę dokładnie opisywał jak to zrobić bo najlepiej dojść do tego samemu (nie jest to trudne, ale czasochłonne). W oryginalnym opisie jest sporo wskazówek: TUTAJ
Poniżej fotki mojego wykonania. Jakby ktoś sobie zażyczył to mogę takie coś wykonać, koszt do ustalenia.
Co jest potrzebne?
- lutownica (plus kalafonia i cyna z topnikiem grubości 1mm)
- dobry, ostry nóż (najlepiej sprawdza się wielofunkcyjny scyzoryk szwajcarski)
- papier ścierny, niezbyt gruby
- klej typu super glue
- mikroczytnik kart microSD
- kupna przejściówka na USB OTG
Nie będę dokładnie opisywał jak to zrobić bo najlepiej dojść do tego samemu (nie jest to trudne, ale czasochłonne). W oryginalnym opisie jest sporo wskazówek: TUTAJ
Poniżej fotki mojego wykonania. Jakby ktoś sobie zażyczył to mogę takie coś wykonać, koszt do ustalenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










